Jak często wysyłać newsletter – konkrety i przykłady
Idę o zakład, że na swoje bardzo konkretne pytanie usłyszał_ś od kogoś: „To tak, jakby zapytać ile kosztuje samochód“. Czyli: nie da się na to odpowiedzieć bez doprecyzowania. Pytanie o to, jak często wysyłać newsletter, należy moim zdaniem do tej samej kategorii.
Dlatego, zamiast szukać prostej odpowiedzi, chcę zaproponować Ci inną metaforę, która pomoże Ci planować to w bardziej strategiczny sposób. Pomyśl o wysyłaniu newslettera jak o chodzeniu na siłownię. Idealna częstotliwość zależy moim zdaniem od dwóch kluczowych czynników, które omówimy w tym wpisie: Twojego CELU (najlepiej oczywiście jeśli jest to cel biznesowy) i Twoich ZASOBÓW (to głównie czas, ale też treści, jakie chcesz przekazać).
Z tego wpisu dowiesz się:
- Dlaczego i jak cel biznesowy dyktuje idealną częstotliwość newslettera.
- Jak realistycznie ocenić swoje zasoby (nie tylko czasowe), by nie wypalić się po miesiącu.
- W jaki sposób sprawdzić, co na temat częstotliwości sądzą Twoi odbiorcy.
- Jakie masz opcje do rozważenia, czyli konkretnie o częstotliwości [z przykładami].
- Jakich błędów unikać, planując swój harmonogram.
W osobnym wpisie znajdziesz moje rady dotyczące tego w jaki dzień tygodnia i o której godzinie najlepiej wysyłać mailing.
Zanim zapytasz „jak często”, zapytaj „po co” (analiza Twojego celu)
Pierwszym krokiem do ustalenia, jak często wysyłać newsletter, jest zdefiniowanie, po co w ogóle to robisz. Inaczej będziesz planować częstotliwość, gdy Twoim głównym celem jest:
- Budowanie relacji. Chcesz być w stałym kontakcie, dzielić się osobistymi przemyśleniami, budować pozycję eksperta. Tutaj regularność i wartość są bardzo pomocne.
- Sprzedaż i promocje. Twoim celem jest informowanie o nowościach w sklepie, promocjach i ofertach specjalnych. Taka komunikacja może być częstsza. Polecam, żeby była odpowiednio segmentowana.
- Kierowanie ruchu do innych kanałów. Chcesz, by subskrybenci regularnie odwiedzali Twojego bloga, słuchali podcastu czy oglądali filmy na YouTubie. Wtedy rytm newslettera jest podporządkowany rytmowi publikacji nowych treści.
Protip! Newsletter pomaga Ci być w stałym kontakcie z ciepłą grupą. Jeśli stworzysz freebie lub lead magnet w zamian za zapis do newslettera, to pozwoli Ci zaplanować strategiczny proces przejścia odbiorców z grupy zimnej do grupy ciepłej.
Pamiętaj, newsletter nie musi od razu realizować celu sprzedażowego. Ważne, by mieć świadomość, jaki jest Twój cel na dany moment i ile dajesz sobie czasu na jego realizację.
Jak często wysyłać newsletter, by nie porzucić go po dwóch odcinkach
Pogadajmy szczerze o zasobach. W tym kontekście muszę też wspomnieć o wyobrażeniach. Twoje ambicje to jedno, ale Twoje realne możliwości to drugie. Zanim zdecydujesz się na ambitny plan wysyłki co tydzień, przeanalizuj swoje „ukryte koszty czasowe”. Należą do nich przede wszystkim:
- Research i pomysły. Ile czasu zajmuje Ci znalezienie tematu, który będzie ciekawy i nadanie temu zagadnieniu struktury newslettera.
- Pisanie i redakcja. Ile czasu realnie potrzebujesz na napisanie wartościowego, dopracowanego maila? (Pamiętaj, że możesz zbriefować i zlecić pracę na zewnątrz).
- Grafiki i technikalia: Przygotowanie grafik, osadzenie wszystkiego w systemie, testowanie – to też zajmuje czas. (Tu podobnie, możesz zatrudnić WA).
- Odpowiadanie na maile: Jeśli Twój newsletter jest angażujący, ludzie będą na niego odpowiadać. Warto zabookować czas na potencjalne odpowiedzi.
Do tego dochodzi najważniejszy zasób: Twoja kreatywność i „wolna głowa”. Łatwo jest mieć zapał na początku, ale trudniej utrzymać go przez rok.
Słyszałam kiedyś statystykę, że 50% podcastów na Apple Podcasts nie ma więcej niż dwa odcinki. Z newsletterami może nie jest aż tak źle. Ale warto z wyprzedzeniem pomyśleć nad tym, aby się uchronić przed wypaleniem i porzuceniem pomysłu zbyt wcześnie. Dlatego lepiej zacząć od rzadszej częstotliwości i ewentualnie ją zwiększyć, niż złożyć obietnicę, której nie będziesz w stanie dotrzymać.
Co na to Twoi odbiorcy (analiza oczekiwań)
Ustalając, jak często wysyłać newsletter, weź pod uwagę preferencje Twojej publiczności.
- Zapytaj wprost. Zrób ankietę na Instagramie lub bezpośrednio w newsletterze i zapytaj, jak często Twoi czytelnicy chcieliby otrzymywać od Ciebie wiadomości.
- Przetestuj różne warianty. Uwaga na pułapki testowania pod konkretną tezę. Na zachowania ludzi ma też wpływ pora roku, sezon, okoliczności, daj sobie trochę czasu na testy. Napisałam wpis o analizie danych w małym biznesie.
- Zastanów się nad personą. Jak Twoja persona konsumuje treści? Jakie ma nawyki i czego oczekuje od marki. Uwaga na pułapki! Niewarto myśleć stereotypowo, że zapracowany pan w garniturze nie ma czasu, a kobieta prowadząca biznes w oparciu o swoją pasję uwielbia do kawki czytać właśnie newslettery. Możesz się zdziwić. Zanim w ciemno zakładać, jak postępuje Twój potencjalny klient, sprawdź to.
Jak często wysyłać newsletter – przegląd rozwiązań
Nie mając pełnej wiedzy o tym, jak wyglądają cudze cele i zasoby, nie ma sensu wzorować się na kimś w takiej kwestii jak częstotliwość wysyłki newslettera. Ale można przyjrzeć się temu, jak ktoś działa. Szczególnie, jeśli robi to już kilka lat.
Wysyłka newslettera raz w tygodniu
Jest to chyba najpowszechniej spotykany wybór marek osobistych, często nasuwa się jako najlepsza opcja. Uważam, że wysyłanie newslettera co tydzień wymaga ogromnej dyscypliny. To bardzo trudne, szczególnie kiedy rozwijasz swój biznes i masz „pod opieką” kilka przestrzeni, kanałów komunikacji i różne pozaonlajnowe sprawy.
Przykład cotygodniowego newslettera: Piotr Bucki
Piotr Bucki wysyła swój newsletter w każdy czwartek. Są to cztery kęsy, czyli kompilacja inspiracji, polecajek kulturalnych i naukowych oraz przemyśleń.
Ciekawostka! Newsletter jest też wysyłany o 4 rano. To jeśli ktoś się zastanawia, o której godzinie najlepiej wysyłać newsletter.

Strona Piotra Buckiego [link].
Wysyłka newslettera raz na dwa tygodnie
Często postrzegany jako „złoty środek” dla marek osobistych. Myślimy wtedy: nie jest aż tak trudno o dyscyplinę, ale społeczność nie zdąży o nas zapomnieć..
Przykład newslettera wysyłanego raz na dwa tygodnie: Karolina Urbańska (Facetka od chorwackiego)
Karolina wysyła swój newsletter raz na dwa tygodnie: we wtorek o 10:00. Myślę, że super dopasowała tajming do swojej społeczności. Nie pisze na siłę, a jest wsparciem w nauce. Wyszukuje ciekawostki i podrzuca interesujące i inspirujące pomysły na naukę.

Strona Karoliny Urbańskiej [link].
Wysyłka newslettera raz w miesiącu
Moim zdaniem jest to bardzo niedoceniane rozwiązanie. Szczególnie przez osoby, które chciałby zacząć, ale mają w głowie, że nie wysupłają czasu na pisanie raz w tygodniu – i z tego powodu rezygnują.
Przykład newslettera wysyłanego raz w miesiącu: Segritta
Matylda Kozakiewicz, psycholożka i psychotramatolożka, nazwała swój newsletter Psycholetter. Wysyła go w ostatni dzień miesiąca (z małymi wyjątkami). Nie znalazłam opcji dołączenia do jej newslettera, ale subskrybuję go od samego początku. Odcinki są długie, tematyczne – dotyczą psychologii, relacji międzyludzkich. Od czasu do czasu pojawiają się treści sprzedażowe.

Na początku tak właśnie był opisywany Psycholetter na koniec [dany miesiąc].
Strona Matyldy Kozakiewicz [link].
Inne rozwiązania?
Umówmy się: zadeklarowanie częstotliwości to jest jakiś sposób na zmotywowanie się do pisania (ustawiania, wysyłania). Ale to nie ma być bicz, który sami na siebie kręcimy, narzędzie psychicznej tortury. Pisałam wcześniej o tym, że można zmienić decyzję. Regularność jest super. Tylko że czasami po prostu nie ma takiej opcji, by zdążyć ze wszystkim. I tu też mam dobry przykład.
Newsletter wysyłany w konkretny dzień (środę), ale nie w każdą
Mowa o newsletterze Izy Czaplewskiej (Wyjaśniamy Finanse). Iza jest księgową i od kilku lat pisze newsletter, w którym dzieli się wiedzą i kulisami biznesu. Nie zawsze udaje jej się wysyłać newsletter w każdym tygodniu, ale gdy do skrzynek trafia kolejny list, jest wartościowy i ciekawy. Ten newsletter zdecydowanie trzyma poziom. I to jest większy wyczyn niż wymuszona regularność. Iza bardzo często informuje o wysyłce kolejnego odcinka na swoim Instagramie.


Strona Izy Czaplewskiej [link].
Najczęstsze błędy w podejmowaniu decyzji o wysyłce newslettera
Decydując, jak często wysyłać newsletter, łatwo wpaść w kilka pułapek:
- Fiksowanie się na własnych preferencjach. To, że Ty nie czytasz newsletterów lub uważasz cotygodniowe maile za spam, nie znaczy, że Twoja publiczność myśli tak samo. Opieraj się na danych, nie na swoich upodobaniach.
- Sztywne trzymanie się pierwszego pomysłu. Nie bój się testować i zmieniać częstotliwości, jeśli dane lub feedback od publiczności pokazują, że Twój pierwotny plan nie działa. Staraj się w miarę możliwości uzasadniać swoje decyzje – szczególnie jeśli na starcie deklarował_ś jakieś terminy, określoną częstotliwość.
- Myślenie tylko o całej liście. Pamiętaj o segmentacji. Możesz wysyłać newsletter ogólny raz na miesiąc, ale do osób zapisanych na listę zainteresowanych nowym produktem pisać częściej w okresie okołopremierowym.
- Porównywanie się z konkurencją. Ktoś w Twojej branży wysyła newsletter codziennie? To nie znaczy, że Ty też musisz. Znajdź swój własny rytm.
No, to w końcu jak często wysyłać newsletter?
Twoja idealna częstotliwość leży na przecięciu trzech kluczowych obszarów: Twojego celu (co chcesz osiągnąć), Twoich zasobów (na co Cię realnie stać, by nie cierpiała na tym jakość) i potrzeb Twojej społeczności (czego oni potrzebują i oczekują).
Wróćmy jeszcze na chwilę na „siłownię”. Jeśli śledzisz branże onlinową, może wiesz, jak bardzo znienawidzone (a w niektórych kręgach bardzo popularne) jest powiedzenie wszystko jest kwestią organizacji.
Nawet jeśli masz cel, w realizacji którego mega pomaga wizyta na siłowni, to chciałam Ci powiedzieć, że możesz tę siłownię zamienić na coś innego.
Marka osobista (bo do takich osób kieruję swoje treści i usługi) to rodzaj biznesu, który jak niewiele rzeczy w życiu możemy dostosować do siebie, serio. Jeśli nie lubisz newsletterów, nie czytasz ich, czujesz, że nie masz pomysłu, ale tak TOTALNIE, to odłóż ten pomysł na półkę – może nawet na tę z etykietą „(raczej) nigdy”. Możesz swój cel biznesowy zrealizować innymi sposobami. Tak samo jak siłownię możesz zastąpić innym rodzajem aktywności.
Jeśli jednak ten pomysł za Tobą chodzi, zacznij. Mówię Ci: newsletter i warto, i się opłaca – gdy dobrze to poukładasz. 🙂







